"Sto lat" na Festiwalu Filmów Kaszubskich


Na pięknej i przestronnej nowej sali bankietowej przy restauracji "Mùlk" w Miszewku wydawało się, że właśnie tam skupił się trzon ruchu kaszubskiego podczas drugiego seansu w ramach VII Festiwalu Kaszubskich Filmów. Zdecydowali o tym przede wszystkim znani goście, ciekawy film oraz zadziwiająco wysoka frekwencja, najwyższa z dotychczasowych w ciągu siedmiu lat trwania festiwalu.


- Z ogromnym zainteresowaniem obejrzałam film o Danielu Czapiewskim zatytułowany "Mocarz". Wcześniej nie miałam okazji go oglądać. Słyszałam, że był w telewizji, ale nie widziałam go - wzdychała Mirosława Szczęsna z Dąbrowy pod Baninem.


Na sali nie zabrakło burmistrza Gminy Żukowo Wojciecha Kankowskiego, który podzielił się wzruszającą opowieścią o dramatycznych sybirskich przeżyciach jego matki Urszuli.


- Mama jest już bardzo słaba, ale wciąż wspomina te straszne chwile. Byłem z nią przez kilkunastoma laty na Światowym Zjeździe Sybiraków w Szymbarku. To jest jedno z wielkich i bardzo ważnych dzieł Daniela Czapiewskiego. Dawniej uważano, że na Sybir zsyłano głównie ludzi z Kresów, teraz już szeroko wiadomo, że zesłano także mnóstwo Kaszubów - wspominał burmistrz Żukowa.


Na seansie obecni byli także przyjaciele i krewni Daniela Czapiewskiego, w tym jego brat Maciej wraz z małżonką.


- Jestem zdumiony taką frekwencją. Dziękuję organizatorom festiwalu, że możemy się tu spotkać i ponownie pochylić się nad dziełami, które stworzył mój brat. On miał zawsze mnóstwo pomysłów i natychmiast przystępował do ich realizacji. W filmie nazwano go "Mocarzem", zaś w regionie przylgnął do niego kaszubski odpowiednik "Stolem". - wspominał Maciej Czapiewski, który wspominał także swe wizyty u Kaszubów Kanadyjskich, skąd bart jego sprowadził Dom Trapera do Szymbarku. Tak się ciekawie złożyło, że na sali był także gość z Toronto, Stanisław Węsierski, Kaszuba, który wyemigrował czterdzieści lat temu.


- Moje korzenie są w Pierszczewie, a więc blisko Szymbarku. Gdy pierwszy raz byłem na Kaszubach w Kanadzie usłyszałem, jak w kościele ludzi mówią różaniec po kaszubsku. Łzy spływały mi z oczu. Nigdy tego nie zapomnę. Do dziś się wzruszam, gdy wspominam o tym. Czegoś takiego tu na Kaszubach nie słyszałem - mówił Węsierski, który jest znacznym przedsiębiorcą, piekarzem, twórcą słynnych pączków i kaszubskiego chleba w Kanadzie.


Wraz z nim obecny był operator telewizyjny Marian Gorlikowski, autor części zdjęć do filmu, który także podzielił się refleksjami ze swoich licznych wojaży do Kaszubów w Ontario. Jego aktywność miała duży wpływ na stworzenie silnego mostu przyjaźni pomiędzy Kaszubami z dwóch stron oceanu.


Festiwal filmów dobrze wpisał się we współczesną rzeczywistość regionalną. Te siedem edycji udowadnia, że jest to naprawdę dobra forma promocji kaszubszczyzny, ukazująca nasz język i kulturę na najwyższym poziomie w bardzo współczesnej formie. Na tymże seansie kilkakrotnie podkreślano, że duża w tym zasługa głównego organizatora i kierownika festiwalu, Eugeniusza Pryczkowskiego. Pod koniec spotkania Aneta Bielewicz i Ludwik Breza z Zarządu Oddziału ZKP w Baninie złożyli mu serdeczne gratulacje w związku z urodzinami, a cała sala odśpiewała "Sto lat".

#festiwal